
Z Joachimem Czernkiem – mieszkańcem Walec, byłym wójtem tej gminy, posłem i starostą krapkowickim.
- Podobno stanął pan na czele opozycji antywiatrakowej w Walcach?
- Absolutnie nie stoję na czele żadnej opozycji. Owszem, ludzie pytają mnie o zdanie w tej sprawie pewnie dlatego, że jestem znaną osobą. To najczęściej młode osoby, które założyły tutaj rodziny i swoją przyszłość wiążą z Walcami, chociaż wielu z nich wyjeżdża jeszcze do pracy za granicę. To oni właśnie zwrócili uwagę na problem, ponieważ mają doświadczenia z terenu Niemiec, są świadomi skutków i im głównie zależy na tym, żeby wielkie połacie gminy nie zostały zdegradowane i bezpowrotnie zniszczone przez farmy wiatrakowe. Tylko wspieram te działania, bo mam zbieżny pogląd w tej sprawie, chociaż muszę przyznać, że początkowo sam byłem obojętny budowie wiatraków, ale dopiero zgłębienie nieco tematu uświadomiło mnie o zagrożeniach. Jako przykład bardzo chętnie podaje się Niemcy jako kraj, gdzie wybudowano wiele wiatraków. To, że wybudowano jest prawdą, ale to nie oznacza, że wszystko co niemieckie jest dobre. Mało kto wie, że w Niemczech zawiązanych jest ponad 200 obywatelskich komitetów, które protestują przeciwko budowie na ich terenie nawet pojedynczych wiatraków i to w znacznej odległości od zabudowań mieszkalnych.
- Jaka jest odległość od domostw tych wiatraków, które mają stanąć w gminie Walce?
- 500 metrów, a jeden planowany jest nawet w odległości 350 m od domostwa. To bardzo blisko.
- W jakiej więc odległości pana zdaniem powinny stać te wiatraki?
- Nie jestem ekspertem od wiatraków, ani nie jestem generalnie przeciwny wykorzystaniu wiatru do produkcji energii elektrycznej, chociaż jest to najdroższy sposób wytwarzania energii. Nie uciekniemy od budowy wiatraków w Polsce, ale nie wolno nam zatracić przy tym zdrowego rozsądku i w imię szczytnych idei dopuścić do niszczenia zdrowia ludzi oraz dewastacji cennych krajobrazów i terenów rolnych. Nikt mnie nie przekona, że kilkadziesiąt kolosów 150-metrowej wysokości będzie ozdobą naszych okolic. Wiem z różnych opracowań, które są dostępne chociażby w Internecie, że zbyt mała odległość wiatraków od siedlisk ludzkich jest bardzo niekorzystna dla zdrowia mieszkańców, ze względu na emitowane dźwięki niskiej częstotliwości. Literatura określa, że oddziaływanie jest nawet do 10 km, ale odległość 3-4 km jest do przyjęcia. Na terenie gminy Walce nie ma takiego miejsca, gdzie ten warunek mógłby być spełniony, stąd protesty mieszkańców, zresztą nie jedyne w Polsce.
Przeczytaj cały artykuł w najnowszym wydaniu "Tygodnika Krapkowickiego"
Tekst autoryzowany