
W związku z nasilającym się zainteresowaniem parytetami dla kobiet w polityce (to ustawowy zapis o liczebności kobiet w różnych ciałach politycznych, głównie w parlamencie) postanowiliśmy zwrócić się o opinię w tej sprawie do kilkunastu pań zaangażowanych w lokalną politykę. Panie z ochotą podzieliły się z nami swoimi odczuciami. Okazało się, że jest to dość kontrowersyjny temat, a opinie potrafią być skrajnie różne.
Monika Wąsik-Kudla – przewodnicząca Rady Miejskiej Zdzieszowic
- Osobiście nie wgłębiałam się w ten temat, ale z pewnością kobiety nadają się do polityki. Widać to na najniższym szczeblu, wśród sołtysów, gdzie jest już zdecydowanie większa przewaga kobiet. Kiedyś uważano, że do rządzenia nadają się tylko mężczyźni, a teraz wiadomo, że również kobiety sprawdzają się w tej dziedzinie. Moim zdaniem powinno być nas więcej w parlamencie niż ma to miejsce obecnie. Kobiety są wykształcone i dobrze przygotowane do pełnienia wielu funkcji, a ich działalność hamuje tradycjonalizm polski.
Helga Bieniusa – radna Rady Powiatu Krapkowickiego
- Uważam, że parytety kobiet w polityce są jak najbardziej wskazane. Przede wszystkim ze względu na równość kobiet i mężczyzn. Nie można powiedzieć, żeby kobiety były w naszym kraju dyskryminowane, ale szanse i tak nie są równe. Moim zdaniem parytety będą aktywizować panie do liczniejszego uczestnictwa w życiu politycznym. Kobieta realizująca się w polityce musi umieć połączyć wiele ról społecznych: żony, matki, czy kariery zawodowej. Czas pokaże czy wprowadzane parytety będą dobre. Myślę, że staną się one powodem podnoszenia jakości życia politycznego bez względu na płeć polityków, ale również ożywią środowisko kobiet.
Dorota Matauszek – wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej Gogolina
- Myślę, że zbyt mało kobiet jest w polityce. Sama staram się angażować w życie społeczne i polityczne w swoim miejscu zamieszkania, ale nie jest nas wiele. Kobiety jak najbardziej nadają się do polityki, jednak z racji tego, że są kobietami mają wiele innych obowiązków. Są żonami, matkami, gospodyniami domowymi. Moim zdaniem kobiety wprowadzają więcej łagodności do polityki.
Waltrauda Wicher – radna Rady Miejskiej Gogolin
- Niedawno byłam na spotkaniu dotyczącym parytetów. Osobiście jestem zdania, że jeżeli jakieś kobiety chcą, to mogą startować w polityce, bo nie ma ku temu przeciwwskazań. Widać jednak, że kobiety chociaż w lokalnych strukturach są bardzo aktywne, nie garną się do wysokich stanowisk. Może mają za dużo innych zajęć, albo boją się odpowiedzialności. Moim zdaniem parytety nie są potrzebne, kto chce może przecież działać również w polityce.
Małgorzata Cyganik– radna Rady Gminy Strzeleczki
- Nie powinno być czegoś takiego, aby ustawowo ustalano ilościowy udział kobiet, czy mężczyzn w polityce. Powinny tutaj panować zasady powiedziałabym wolnorynkowe. Jestem przeciwniczką wszelkich ram i ilościowych ograniczeń. Jeżeli ktoś jest dobry, czy to kobieta, czy mężczyzna, to niech startuje w wyborach i niech wygrywają lepsi.
Przeczytaj opinie innych kobiet lokalnej polityki w najnowszym wydaniu "Tygodnika Krapkowickiego"