
Wieloletni, niekwestionowany lider Mniejszości Niemieckiej Henryk Kroll nie został zaproszony na konferencję prasową zorganizowaną dziś (16.02) w 20 rocznicę rejestracji Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Niemców na Śląsku Opolskim. Kroll choć zachowuje dżentelmeński umiar, nie kryje rozczarowania z powodu tego faux pas obecnych władz. – Cała afera medialna związana z tą sytuacją to w mojej ocenie sprawa wyssana z palca – uważa z kolei Walter Stannek - wiceprzewodniczący zarządu TSKN na Śląsku Opolskim.
Scenariusz obchodów 20-lecia legalnego istnienia mniejszościowych struktur w Polsce przypada dziś (16.02) jednak obecne władze pod rządami Norberta Rascha podzieliły świętowanie na dwie części. 16 lutego odbędzie się konferencja prasowa poświęcona rocznicy, natomiast w niedzielę 28 lutego druga, główna część uroczystości opolskich Niemców.
Dobrze pamięta
– To było w piątek 16 lutego 1990 roku, kiedy towarzystwo zostało zarejestrowane w procesie niejawnym. W niedzielę 18 lutego 1990 roku była druga tura wyborów do Senatu, ale dopiero w poniedziałek (19.02.1990 roku) oficjalnie poinformowano nas o rejestracji towarzystwa. Choć mało kto wie, że pierwsze podejście sądowe w tej sprawie było już w lipcu 1989 roku. Wtedy oczywiście odrzucono nasz wniosek twierdząc, że Niemców w Polsce nie ma i takie tam inne komuchowate brednie – wspominał wieloletni poseł na Sejm z ramienia Mniejszości Niemieckiej Henryk Kroll.
„Są mądrzejsi”
Kroll póki co nie otrzymał żadnego zaproszenia do udziału w uroczystościach z 16 czy 28 lutego. – Chyba o mnie zapomnieli. Zawsze w takich sytuacjach próbuje się znaleźć jakieś wytłumaczenie, ale ja się po nich niczego innego nie spodziewałem. Obecne władze pozbawiły mnie wielu funkcji, które piastowałem nie obraziłem się jednak i dalej próbowałem pomagać, doradzać, ale oni byli zawsze mądrzejsi. To takie ludzkie, że chce się umniejszyć zasługi, które mieli inni przypisując je jednocześnie sobie.
Przeczytaj cały artykuł w najnowszym wydaniu "Tygodnika Krapkowickiego"