R E K L A M A
Krapkowiczanka Marta Rzeszut przez ponad dwa miesiące pracowała w przedszkolu w ugandyjskim mieście Masaka, położonym nad największym słodkowodnym akwenem Afryki jeziorem Wiktorii. 7 września wróciła do wytęsknionego domu, dziś (20.09) rozpoczyna kolejną swoją przygodę: wylatuje na pół roku do Istambułu.
Naturę obieżyświata tłumaczy bardzo prosto i przekonywująco: „Zawsze mnie nosiło. Podczas kolejnych wakacji wciąż, gdzieś bywałam, to tu, to tam. Wcześniej jako osoba niepełnoletnia jeździłam z rodzicami, teraz przyszedł czas, na samodzielne podróże. Mam w pokoju wielką mapę świata, po której przez lata podróżowałam palcem po mapie. Teraz moje marzenia się spełniają". Marta poprzez międzynarodową organizację studencką AIESEC podjęła się realizacji projektu socjalnego. Miała zająć się edukacją ugandyjskiej młodzieży, poświęconą ochronie przed AIDS, jednak na miejscu okazało się, że jest dla niej inne zajęcie.

W sercu Afryki
- Początkowo nastawiałam się na wyjazd do Ameryki Południowej, ale tam nie było żadnego takiego projektu. Jedyne socjalne projekty dotyczyły Afryki - wspomina. Nie bez obaw, ale jednak zdecydowała się pojechać na pierwszą samodzielną wyprawę do Afryki, a jak do Afryki to od razu do kraju, który szczyci się mianem „perły" tego kontynentu. - Kiedy oznajmiłam rodzicom, że wybieram się do Ugandy najpierw złapali się za głowy, nie kryjąc przerażenia. Jednak po czasie przyjęli moje plany do wiadomości, oni zawsze mnie wspierają. Warunek był jeden: zasponsorują mi ten wyjazd, ale przez sześć miesięcy muszę się sama utrzymać na studiach. Przyjęłam ich propozycję i żeby zdobyć pieniądze rozpoczęłam pracę jako kelnerka w jednym z pubów Nowego Sącza - opowiada Marta. Ciężka praca była bardzo trudnym, jednak niezwykle życiowym doświadczeniem. Czasami trzeba było pracować długie nadgodziny i wykonywać prace ponad siły młodej dziewczyny. Warunek został spełniony i magiczna Afryka otwierała przed Krapkowiczanką swoje podwoje. - Uwielbiam reportaże Kapuścińskiego, Dzikowskiej czy Cejrowskiego. Zapoznawałam się z nimi przygotowując się tym samym do tego wyjazdu. Myślę, że dzięki temu przybyłam do Afryki już nieco przygotowana, choć szok był wielki - mówi.



Przeczytaj cały artykuł w najnowszym wydaniu "Tygodnika Krapkowickiego"
czytelniczka w dniu: 2011-09-22 06:58:39
Napisał(-a): Super !!! Marta przeżyłaś świetną przygodę i tego Ci nikt nie zabierze. Gratuluję odwagi . Marta to przebojowa , mądra dziewczyna :)© 2011 Tygodnik Krapkowicki
Kopiowanie bez zgody Wydawcy jakichkolwiek materiałów zawartych na stronie zabronione.
Projekt i wykonanie strony & CMS
Agencja Reklamowa iD7