R E K L A M A
Z Maciejem Sonikiem - starostą krapkowickim.
- Ile czasu zajmuje dziennie bycie starostą?
- Praktycznie cały swój czas poświęcam obowiązkom związanym z funkcją starosty. Po pierwsze dlatego, że jest bardzo wiele do zrobienia, ale także dlatego, że przyjąłem bardzo ambitny plan szybkiego nadrobienia straconych dla powiatu lat i pokazania, że potrafimy być jednym z ambitniejszych powiatów na Opolszczyźnie. Rzadko kiedy udaje mi się wychodzić ze starostwa przed godziną 18.00, wyjścia o 15.30 mógłbym policzyć na palcach rąk, a zdarzało się, jak na przykład przy przygotowaniu wniosku o dotację z „Planu B", że kończyliśmy pracę późną nocą. Nawiasem mówiąc, ostatnia niedziela była moim pierwszym wolnym dniem od sierpnia, bo praca starosty to także zajęte weekendy. Pocieszam moją rodzinę, ale też siebie, że ten brak wolnego czasu i obciążenie pracą to syndrom początku kadencji.
- To dlatego zdecydował się Pan kandydować do Sejmu w najbliższych wyborach? Posłowie zwykle mają mniej pracy.
- Oczywiście, że nie. Nie marzę o przeprowadzce do Warszawy. Jestem chyba jedynym kandydatem w tych wyborach, który wyraźnie mówi, że zależy mu na głosach, ale już nie na miejscu w Sejmie. Przyjąłem stanowisko starosty obiecując, że w tej kadencji rozwiążę wcześniej nierozwiązywane problemy mieszkańców, poprawię wizerunek powiatu i pokażę, że władze mogą zawsze stać po stronie obywateli. Wydaje mi się, że przez pierwsze 9 miesięcy wiele mi się udało. Udało się między innymi utrzymać oddział wewnętrzny i pozyskać dodatkowy milion złotych na działalność szpitala z Ministerstwa Zdrowia i NFZ. Udało się także po 8 latach przejąć akta byłych pracowników „Otmętu", dzięki czemu około 7 000 emerytów otrzyma w końcu takie świadczenia, jakie przez lata wypracowało. Rozpoczęliśmy zwrot niesłusznie pobieranych opłat za kartę pojazdu. W przyszłym tygodniu otwieramy po remoncie parter starostwa, co na pewno pozwoli szybciej i lepiej obsługiwać mieszkańców. Bardzo wiele spraw udało się ruszyć z miejsca i widać już efekty mojej pracy. Są jednak sprawy, których sam, bez pomocy parlamentarzystów i rządu nie załatwię. To przede wszystkim kwestia powrotu sądu, prokuratury, ksiąg wieczystych do Krapkowic czy zabezpieczenia przeciwpowodziowego powiatu - realizacja programu Odra 2006, włączenie do niego Osobłogi, budowa kanału ulgi w mieście, a także sprawy związane z obwodnicą Krapkowic i drugim mostem. Takich spraw, w których ciągle decyduje Warszawa jest mnóstwo. Dlatego właśnie zdecydowałem się kandydować do Sejmu. Liczę na to, że mieszkańcy naszego powiatu dadzą mi takie poparcie, które pozwoli po wyborach wymagać od przyszłych posłów, żeby zauważyli i rozwiązywali problemy ziemi krapkowickiej. Nic nie daje w polityce większej skuteczności niż poparcie wyborców.
Przeczytaj cały artykuł w najnowszym wydaniu "Tygodnika Krapkowickiego"
© 2011 Tygodnik Krapkowicki
Kopiowanie bez zgody Wydawcy jakichkolwiek materiałów zawartych na stronie zabronione.
Projekt i wykonanie strony & CMS
Agencja Reklamowa iD7