
Ta dzielnica Krapkowic od lat cieszy się złą sławą. Tu właśnie wydarzyło się bardzo wiele tragedii. W marcu 2008 roku z okna jednej z kamienic na ulicy Fabrycznej wyskoczyła młoda dziewczyna z małym dzieckiem – oboje ponieśli śmierć na miejscu. Późnym wieczorem w poniedziałek 22 czerwca mieszkańcami ulicy Fabrycznej i całym miastem wstrząsnęła kolejna tragedia, w której młody chłopak zamordował starszego mężczyznę.
Krótko po 22.00 w swoim mieszkaniu na ulicy Fabrycznej został zamordowany 63-letni mężczyzna. Zginął od trzykrotnego uderzenia nożem, a jego zabójcą okazał się 23-latek mieszkający w sąsiedztwie. Naocznym świadkiem tej zbrodni była córka zamordowanego. Z relacji naszych rozmówców dowiedzieliśmy się, że zabójca i ofiara znali się od wielu lat i nie darzyli sympatią. Od około dwóch lat młodzieniec był częstym gościem w domu 63-latka.

Feralne urodziny
Wszystko zaczęło się na imprezie urodzinowej, którą zorganizowano przy bloku ofiary w szopie (ponieważ padał deszcz) bawiło się około 12-15 osób, nie licząc tych którzy wpadali na chwilę. W pewnym momencie, chociaż nieproszony, na imprezie zjawił się również późniejszy zabójca. Nikt nie miał odwagi powiedzieć mu, że nie jest tam mile widzianym gościem. Już wtedy młodzieniec mówił, że ma ochotę dzisiaj kogoś zabić. Nikt jednak nie brał tego dosłownie, ale rozróba już wisiała w powietrzu. 23-latek był bardzo agresywny, zaczął bić osoby bawiące się na urodzinach. W pewnym momencie, aby powstrzymać napastnika, ktoś zadzwonił na policję. Kiedy radiowóz ukazał się na końcu ulicy agresor uciekł. Było około godziny 21.00. Jednak po przeszło godzinie K. wrócił na podwórko i wówczas jego późniejsza ofiara przez okno zwróciła mu uwagę, że tak się nie zachowuje...
Przeczytaj cały artyku w najnowszym wydaniu "Tygodnika Krapkowickiego"